Muzyka Subiektywnie
Kliknij i nakarm g³odne dziecko - PAJACYK.PL



wpolscemamymocneseo
Blog > Komentarze do wpisu

Sade - "Soldier of Love" [recenzja]

Sade SoL

Fani oczekuj± od Sade jednego - ¿eby siê za bardzo nie zmienia³a. Jest idealna taka, jaka jest od samego pocz±tku. Je¶li kto¶ poszukuje eksperymentów i nowych brzmieñ, to trafi³ pod z³y adres. Na Soldier of Love króluje muzyka, która ma byæ praktycznie oderwana od czasu, w którym zosta³a nagrana. Nawet je¶li w poszczególnych utworach pojawiaj± siê jakie¶ drobne odstêpstwa od tej regu³y, to raczej nie maj± wp³ywu na ca³o¶æ. Dla jednych Sade to synonim klasy i dobrego stylu, dla innych to muzak do restauracji. Ja raczej zaliczam siê do tych pierwszych, wiêc oceniam tê p³ytê bardzo dobrze :)

Pierwszy singiel z utworem tytu³owym by³ dla mnie pewnym szokiem - prawie hip hopowy, bardzo ostry rytm podkre¶lany przesterowan± gitar±, odlegle przypominaj±cy mo¿e nawet Erykah Badu - nie ukrywam, ¿e potrzebowa³em chwili, ¿eby siê oswoiæ, ale bardzo szybko "Soldier of Love" mi siê spodoba³ i obecnie uwa¿am go za jeden z najmocniejszych punktów tej p³yty.

Reszta p³yty jest bardziej stonowana. Dominuj± bardzo delikatne brzmienia - smooth jazz, pop, momentami lekkie reggae, czasem rnb - w³a¶ciwie trzeba siê tego trochê doszukiwaæ, bo wydaje mi siê, ¿e Sade chodzi o ogólnie relaksuj±cy i melancholijny nastrój ni¿ o jakie¶ charakterystyczne motywy. Artystka snuje swobodnie historie o dramatycznej, niespe³nionej mi³o¶ci, ale robi to w taki sposób, ¿e anga¿uje jedynie zainteresowanych - nie ma tu taniego sentymetnalizmu i wyciskania ³ez, czy sztucznych emocji jakimi epatuj± szmirowate gwiazdki w stylu Mariah Carey.

"Soldier of Love" nie wpada natychmiast w ucho i nie robi tak du¿ego pierwszego wra¿enia jak poprzednie "Lovers Rock" sprzed dok³adnie dekady. Tej p³ycie lepiej daæ trochê czasu, po kolejnych przes³uchaniach utwory nabieraj± wiêcej blasku. Nie jestem wcale pewny czy to jest zarzut - to siê oka¿e po latach. Faktem jest, ¿e dzi¶ ju¿ utwory z "Lovers Rock" nie robi± na mnie wiêkszego wra¿enia, podczas gdy praktycznie wszystko co nagra³a w latach 80tych i 90tych nie zestarza³o siê ani o minutê.

Rynek muzyczny na pewno mocno zmieni³ siê przez te 30 lat, które minê³y od debiutu Sade - z jednej strony zatoczy³ ko³o, bo obecnie niezwykle popularne jest electro, które bazuje na syntezatorach z tamtej epoki, a na które Sade by³a przed laty "odtrutk±", ale z drugiej strony scena pe³na jest ¶wietnie ¶piewaj±cych dziewczyn, które poruszaj± siê w klimatach do¶æ bliskich. Okazuje siê jednak, ¿e Sade pozostaje g³osem oryginalnym, który pomimo braku jakejkolwiek ewolucji, nie nu¿y ani nie wydaje siê przebrzmia³y - nadal jest czaruj±cy i wci±gaj±cy - wydaje siê pewne, ¿e pozycja artystki jest niezagro¿ona, co wiêcej, mo¿e ona liczyæ na nowe grono fanów - w koñcu od czasów ostatniej jej p³yty wyros³o nowe pokolenie s³uchaczy, które byæ mo¿e nigdy nie mia³o okazji, ¿eby siê z artystk± zapoznaæ.

 

¶roda, 10 lutego 2010, uosiu77
Tagi: Sade

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Go¶æ: Soldier, chello087206052181.chello.pl
2010/02/15 23:56:31
Zgoda, zgoda - mnie coraz bardziej wci±ga, z czasem coraz mocniej fascynuje ta p³yta. Lepsza od Lovers Rock.