Muzyka Subiektywnie
Kliknij i nakarm głodne dziecko - PAJACYK.PL



wpolscemamymocneseo
Blog > Komentarze do wpisu

Titus i Litza: Dobrze pamiętamy zabawy w szambie (część 3 i ostatnia)

Ostatnia część onetowego wywiadu z założycielami Acid Drinkers - Titusem i Litzą.





^C^V onet.pl:


A jak się Tobie Robert podobają płyty Acid już bez twojego udziału? "Amazing Atomic Activity", "Broken Head", "Acidofilia", "Rock Is Not Enough, Give Me the Metal!", "Verses of Steel"?

Litza: Traktowałem je zawsze jako płyty szwagra. Bardzo doceniam ostatnią ich płytę. Od małego mam coś takiego, że jak mi się coś podoba, to wyobrażam sobie, że gram w tym zespole. Brałem paletkę do tenisa i przed szafą z lustrem grało się na wysoki połysk, a z adaptera Artur leciała płyta Maanamu lub Oddziału Zamkniętego. Przy "Verses of Steel" poczułem lekką zazdrość, że nie ma mnie na tej płycie. Jest fajna, dobrze brzmi i jest Acidowa.

A nie chciałbyś kiedyś wspólnie czegoś z Acidami nagrać, choćby jako gość lub producent?

Litza: Oni nie potrzebują producenta, bo doskonale wiedzą o co im chodzi, ale jakby coś, to na drugim "Fishdicku" bardzo chętnie wystąpię.

Titus: Będziemy myśleć.

Porozmawiajmy o tekstach Acid. Nigdy nie zajmowaliście się polityką?

Titus: Nie interesuje nas polityka, bo nie lubimy się z gównem mieszać. Miałem w dupie system poprzedni, jaki obecny.

A nikt was nie próbował wkręcić w politykę? Chyba Arka Noego Krzaklewskiego poparła?

Titus: Nie, my nie.

Litza: Dałem się namówić i żałuję tego. Myślę, ze piosenki Arki nawet Krzaklewski mógł słuchać, chociaż my Krzaklewskiego nie poparliśmy.

Czyli nie jest dla was ważne czy rządzą Kaczyńscy czy Tusk, komisje, itd.?

Titus: Jest mi to całkowicie obojętne. Nie chce mieć z nimi nic wspólnego dopóki mi na odcisk nie nastąpią. Raz to zrobili odwołując nam koncert w Rzeszowie, sprzedany na ponad 1000 osób i później był dym, jak cała ta ekipa poszła w miasto. Ja na tyle dobrze się bawiąc, nie zauważałem czy rządzi Kaczyński czy Tusk.

Litza: Nie chcę się denerwować, ale powiem tylko, że nikt z rządzących w tym kraju nigdy nic nie zrobił dla rodzin wielodzietnych!
A czy przy jakichś płytach Acidów chcielibyście dzisiaj coś zmienić? Które są według was najlepsze? Jak wspominacie nagrywanie poszczególnych albumów?

Titus: Ciężko mi odpowiedzieć, bo muzycznie jestem w samym środku i nie mam do tego dystansu. Mogę te płyty oceniać tylko po tym, jak dobrze się przy nich bawiłem. Zawsze wydawało mi się, przez całe lata, że "Dirty Money, Dirty Tricks" jest najbliższe moim korzeniom. Bardzo uczciwym okresem jest ten z czasów "Infernal". "High Proof" to też bardzo uczciwie zrobiony album. "Acidofilia" jest bardzo profesjonalnie zrobionym krążkiem, ale bez hitów. Trudna płyta do słuchania.

Litza: Nic bym nie zmienił.

Wasze marzenia jako muzyków i artystów zostały spełnione?

Litza: Może gdybyśmy w to nie wierzyli to byśmy tego nie robili. Pamiętam, że jak zacząłem grać z Tytusem to od razy byłem przekonany, że gram w najlepszej kapeli na świecie. Nigdy nie mieliśmy kompleksów.

Titus: Tak, zawsze uważaliśmy że nikt nam nie fiknie, że jesteśmy the best! Grałem przez Slayerem, przed Deep Purple, przed Megadeth, przed Anthrax z Virgin Snatch i nigdy nie miałem kompleksów.

Mam pytanie odnośnie inspiracji. Co na was wpływało przy nagrywaniu poszczególnych albumów? Płytę "High Proof Cosmic Milk" wydaje się, że zrobiliście pod wpływem wszystkich modnych w latach 90. zachodnich zespołów, takich jak Tool, Korn, Kyuss…

Titus: Nie, pod wpływem gorzały.

Litza: Wiesz to jest tak, zrobiliśmy żart, który się nazywał "Proud Mary" połączyliśmy go z riffem "Roots Bloody Roots" i ludzie mówią, że płyta jest jak Sepultura. Chciałbym się dowiedzieć, który utwór tam taki, jak Sepultura, bo ja nie wiem.

Ludzie lubią wszystko nazywać, ale my nawet jak się kimś inspirowaliśmy, to to zawsze miało nasz specyficzny charakter, a to przez śpiew Titusa, a to znowu przez nasze brzmienie. Mnie nie inspirowała nigdy Metallica, czy Sepultura, jako pojedyncze zespoły. Muszę jednak przyznać, że osoba Hetfielda zawsze była dla mnie ważna, co nie zmienia faktu, że tego co robią dzisiaj nie trawię za Chiny.

Nie trawisz ostatnich płyt Metalliki?

Litza: Tak. Myślę, że nawet słowo "głupie" zostało wymyślone specjalnie z okazji nowej płyty Metalliki. Czegoś tak głupiego jeszcze w życiu nie słyszałem. To jest głupie! Dla mnie oczywiście. Wiem, że kilka milionów fanów się ze mną nie zgodzi, ale trudno. Tak samo jak Max, który zrobił pierwszą płytę Soulfly, która mi się podobała, a reszta mi się nie podoba.

Titus: Mogli sobie kupić karton wódki przed próbą.
Pamiętam jednak jak czekałeś na "Load" Metalliki…

Litza: Straszny syf [śmiech].

Titus: Ja lubię "Load".

A ostatnia, "St. Anger"?

Litza: Nie! Boli! Ten werbel, błagam wyłączcie to wiadro [śmiech].

Przez perkusję?

Litza: Przecież ich perkusista w ogóle nie potrafi grać.

Lars Urlich w ogóle nie potrafi grać, czy tylko na tej płycie?

Litza: W ogóle. On chyba miał dobry moment swojego życia jak pierwszą, drugą i trzecią płytę nagrywał, no może czwartą też. A to, co robił później, to jak grał, to żenada.

Serio?

Litza: Serio! Cieszę się, że ostatnio Dave Grohl podsumował go ostro w wywiadzie, bo to mu się dawno należało. U nas co drugi bębniarz w amatorskiej kapeli gra lepiej od niego. Możemy nawet zrobić taki konkurs: "Zapraszamy do Polski. Weź jakiegokolwiek bębniarza i zobaczysz jak bębniarze grają". Albo bębniarz z Huntera! Stary to jest dopiero perkusista.

To jakim cudem Lars Urlich zyskał miano jednego z najlepszych perkusistów metalu?

Litza: Takim samym, jak ja miałem przez wiele lat miano najlepszego gitarzysty w "Tylko Rocku". Też nie potrafię grać, a wygrywałem. To są plebiscyty popularności, a nie umiejętności. Chodzi tak naprawdę o to, czy ktoś potrafi rzucać głową na scenie - nieważne czy gra w Metallice, czy Acid Drinkers…

Teraz to chyba przemawia przez ciebie fałszywa skromność…

Litza: Nie. Nigdy nie grałem z gorszym gitarzystą od siebie. Zawsze miałem lepszych gitarzystów. Turbo – Hoffman, Acid - Popcorn, KNŻ – Burza, zresztą Popcorn i Burza to są nie tylko najlepsi gitarzyści w Polsce, ale i na świecie.
Tom Araya ze Slayera powiedział, że po pięćdziesiątce nie zamierza występować już na scenie, bo facet w tym wieku, grający taką muzykę, może wyglądać już niewiarygodnie.

Titus: Bardziej Arayi chodzi chyba o to, jakie bzdury wypier**la wokalnie ze sceny. Jego teksty mogą bawić 13-latków.

Litza: Ja nie zamierzam schodzić ze sceny, choćbym miał 80 lat. Nie jest wykluczone, że na 50-lecie Acid Drinkers zrobimy jakiś wspólny album. Widziałem ostatnio film "Buena Vista Social Club" i bardzo mi się podobał. Panowie pod 90-tkę robią świetną muzykę i dają koncerty!

Titus: A jakie później musieli robić imprezy?! [śmiech]

Litza, czyli co? Zostajesz przy ciężkim graniu? A Arka Noego?

Litza: Tak, Arka Noego też zostaje przy ciężkim graniu [śmiech]!

Titus: Arka to jest jedna czwarta Acidów, nie byłoby ich ciężko coverować.

Litza: Ślimak też tam gra, więc to połowa Acidów [śmiech].

Po tylu latach wciąż się dogadujecie. Chyba jest między wami silna więź, prawie braterska…

Titus i Litza: Coraz większa!

Titus: Nigdy sobie nie nakładliśmy po pysku.

Litza: Jesteśmy rodziną.

Titus: A jakby policzyć przez żony, to zdecydowanie tak.

Litza: Popcorn jeszcze się nie wżenił w naszą rodzinę, ale jesteśmy w jego knajpie. Jesteśmy u siebie.

Dziękuję wam bardzo za rozmowę.
środa, 24 lutego 2010, uosiu77

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: