Muzyka Subiektywnie
Kliknij i nakarm g³odne dziecko - PAJACYK.PL



wpolscemamymocneseo
Blog > Komentarze do wpisu

Garcia plays Kyuss - Wroc³aw, Firlej, 11.07.2010 [recenzja + video]

John Garcia, by³y wokalista legendarnego stonerowego Kyussa przyjecha³ do Wroc³awia, aby przypomnieæ to, co ma w repertuarze najlepszego. Oczywi¶cie - to odgrzewanie kotletów, odcinanie kuponów, podró¿ sentymentalna itd. ale wszyscy zgromadzeni w Firleju, ³±cznie ze mn±, kompletnie nie przejmowali siê wtórno¶ci± ca³ej imprezy, tylko gromko domagali siê wiêcej okrzykuj±c "napierdalaj!!!" :) A Garcia w³a¶nie to robi³ najlepiej :]

Trasa "Garcia plays Kyuss" jest na pewno odpowiedzi± na ¿yczenia fanów o reaktywacjê s³ynnej grupy, a tak¿e najlepszym chyba sposobem dla Garcii na przypomnienie o sobie - wszak nie zrobi³ nic godnego uwagi od czasu Slo Burn i ewentualnie Unidy, a to by³o ju¿ ³adnych parê lat temu.

Ca³y koncert zacz±³ siê dopiero po 23, bo najwa¿niejszym wydarzeniem dnia by³ dla wielu fina³ mundialu, który jak na z³o¶æ zosta³ rozstrzygniêty dopiero w dogrywce, co dodatkowo opó¼ni³o wej¶cie zespo³u. Ci, co kibicowali Hiszpanii mieli na pewno lepsze humory, a kibice Holandii mogli wy³adowaæ frustracjê, kiedy wszysto siê zaczê³o - na parkiecie zawrza³o, od pierwszych d¼wiêków zawi±za³o siê solidne pogo, a nawet crowd surfing, co przy tak kameralnej widowni (Firlej to nie wielka sala - 600m2, góra 300 osób, mogê siê myliæ co do ilo¶ci - by³em tam pierwszy raz) by³o niez³ym hardcorem. Klimatu dodawa³ fakt, ¿e zespó³ znajdowa³ siê dos³ownie na wyci±gniêcie rêki - ma³a scena, bez wiêkszego podwy¿szenia - super.

Poza jednym wyj±tkiem, o którym na koniec, s³uchali¶my w Firleju najpopularniejszych kawa³ków Kyussa, zagranych na prawdê nie¼le, a chwilami zajebi¶cie porywaj±co. Nowi wspó³pracownicy Garcii nie nale¿± na pewno do wielkich wirtuozów ani indywidualno¶ci scenicznych, ale przy³oiæ potrafili zacnie. Pewnie, ¿e nie dawa³o siê zapomnieæ, ¿e to nie jest prawdziwy Kyuss, ¿e brak Josha Homme i Nicka Olivieri, ale w najlepszych momentach, ca³o¶c brzmia³a jakby Ci wspomniani muzycy jednak byli obecni. A przynajmniej wiêkszo¶æ zgromadzonych bawi³a siê na tyle ¶wietnie, ¿e nawet gdyby zamiast Homme'a by³ Skawiñski, to nikt by nie narzeka³. Jedyne momenty, gdy czuæ by³o braki, to te bardziej psychodeliczne, klimatyczne i spokojne. Kyuss czarowa³ brzmieniem, p³ynno¶ci± grania, pustynno - narkotycznym klimatem - do tego trzeba nieprzeciêtnego talentu, którego muzykom zabrak³o (np w Molten Universe czego¶ mi brakowa³o), a sam Garcia nie by³ w stanie nadrobiæ takich niedostatków. Ale jak ju¿ wpsomnia³em, has³em przewodnim by³o "napierdalaj!!!", a do tego umiejêtno¶ci im starcza³o. Koncert by³ dosyæ krótki (w sumie to siê trochê pogubi³em z obliczaniem czasu, ale wydaje mi siê, ¿e oko³o 1.5 godziny), ale ilo¶æ energii zabójcza. Sam bis mnie powali³ na ³opatki - najpierw Green Machine, a potem na sam fina³ jedyny nie-Kyussowy utwór: Pilot The Dune z repertuaru Slo Burn - najlepsza rzecz, jak± Garcia zrobi³ po rozwi±zaniu macierzystego zespo³u. Po tym by³em ju¿ prawie martwy ze zmêczenia i przegrzania :)

Ogólnie - by³o na prawdê dobrze, nie ma siê czego czepiaæ :) Garcia móg³by regularnie wpadaæ z takimi koncertami i mo¿e nastepnym razem niech zawita bardziej na pó³noc - dojazd z Gdañska do Wroc³awia to jednak mocne prze¿ycie i gdyby nie to, ¿e i tak akurat by³em wyj±tkowo na po³udniu, to by mi siê raczej nie chcia³o i straci³bym naprawdê fajny koncert...

 

El Rodeo

Spaceship Landing

Molten Universe

Demon Cleaner

Green Machine

Pilot the Dune

pi±tek, 23 lipca 2010, uosiu77

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: